niedziela, 1 października 2017

czytamy. od Szwecji po Hokkaido



Kiedy pytałam się na Twitterze o sugestie, o czym chcielibyście tu czytać, kilka osób napisało do mnie więcej o książkach poproszę. To dziś będzie o książkach! Wybrałam 4 tytuły, z którymi miałam w tym roku do czynienia. Jedziemy dziś w świat. Będziemy podróżować po współczesnej Szwecji, Europie i Bliskim Wschodzie lat 30-tych, będziemy stopować po Japonii oraz udamy się w misję charytatywną aż do Mongolii. Gotowi?

______________________________________________

I cóż, że o Szwecji 
Natalia Kołaczek

Książka ukazała się na początku wiosny tego roku. Jej autorka, znana z bloga Szwecjoblog, skondensowała w swoim debiucie to wszystko co o Szwecji wiedzieć powinnyśmy. Jest o słynnym podejściu Szwedów do ekologii, o tym jak wychowują dzieci na prawowitych obywateli, o ich codzienności i o tym jak obchodzą niecodzienność. Książka jest bardzo przyjemna w odbiorze, doskonale wyważona pomiędzy wiedzą akademicką a własnymi doświadczeniami. Jak mawiają Szwedzi lagom - czyli z umiarem, odpowiednio i w sam raz. 

Przemawia do mnie również wizualny aspekt książki. Tekst uzupełniony jest własnymi zdjęciami autorki z pobytów w kraju Bullerbyn. Pozycja bardzo na plus. Dla mnie była idealnym uzupełnieniem wiedzy o tym kraju, jak i pobudzeniem ciekawości na więcej. 

______________________________________________

Podróże przez Azję i Europę 
Annemarie Schwarzenbach

[15 października 1933] Grecy wymyślili to słowo, brzmiące ciężko i głęboko, jak barwy zmierzchu na chwilę przed zachodem: melancholia. Bałkany były nią przesycone - pospiesznie przemierzone kraje, granice, góry i stolice pozostawiły w nas jedynie przeczucia. Jakże zniewalający był jednak ten ciąg minionych godzin (...) Z daleka dobiegały nas jeszcze smutne, zagubione dźwięki. Budząc się dziś rano, ujrzeliśmy inny, zupełnie obcy pejzaż. Łańcuchy nagich wzgórz, stepowe trawy, gnane porywami wiatru śnieżnobiałe obłoki - to już Azja witała nas jak dziko krzyczący nomada.
W zapiskach z podróży, autorstwa Annemarie Schwarzenbach, możemy przeczytać o przygotowującej się do wojny Europie, o pięknie Syrii, Turcji, Gruzji czy Iraku, których obraz był całkowicie odmienny od tego znanego nam dziś. Autorka była dziennikarką, pochodzącą z dobrego i bogatego domu. Budziła dużo kontrowersji przez swoją biseksualność i uzależnienie od narkotyków. Swoimi podróżami, często samotnymi, udowadniała jednak swoją odwagę i ciekawość do świata. Była anty-nazistką, co demonstrowała w swojej karierze dziennikarskiej. Przede wszystkim, była młodą kobietą, ciekawą świata i nie bojącą się bronić swoich ideałów. Zawarte w tej książce, szkice podróżnicze, dają nam ciekawy obraz na świat lat 30-tych, jak i wgląd w osobiste wrażenia autorki, jak i jej przemyślenia na temat ówczesnego jej świata. 

[Bejrut, 23 stycznia 1934] (...) Jedyną, coraz to pogłębiającą się troską była myśl, że nie wystarczy życia, by choćby jedno z podjętych działań doprowadzić do końca… (...) Stan świata sprawia, że zdajemy sobie sprawę z zagrożeń, przypadków i ograniczeń mieszających się w obrębie jednego krótkiego życia. Wiemy, że wszystko zbliża się do nieuchronnych i wielkich zmian, ale nie mamy pojęcia, jak zdołamy je przetrwać. Dlatego jesteśmy wdzięczni za każdą niczym niezakłóconą i szczęśliwie przeżytą przygodę.





W drodze na Hokkaido. Autostopem przez kraj Kwitnącej Wiśni 
Will Ferguson

Japonia jest krajem napędzanym głównie przez westchnienia. 

Will Ferguson, z urodzenia Kanadyjczyk, po kilku latach życia na południu Japonii i pracy w szkole, postanowił (podczas pijackiego wieczoru) ruszyć stopem wzdłuż Japonii. Z południa na północ, tak jak kraj zalewają kwitnące wiśnie. Co najbardziej podobało mi się w tej książce do zdroworozsądkowe podejście do japońskiej kultury. Bez napięcia, ale z szacunkiem. Dostajemy obraz kraju za pośrednictwem jego mieszkańców - normalnych ludzi, którzy nie są wcale dziwniejsi od mieszkańców każdego innego państwa. 

Jaki obraz Japonii wyłania się z tej książki? Czy potwierdza stereotypy nadane Japończykom? Trochę tak, dostajemy tu obraz zdyscyplinowanego i uprzejmego społeczeństwa. Ludzi, którzy zatrzymują się na drodze, by pomóc autostopowiczowi. Nie każdy rozumie jego intencje, bo w końcu mają świetną kolej, ale są i tacy, którzy doceniają jego sposób patrzenia na ich kraj. Tę ciekawość, która go pchnęła do tej podróży. Są pomocni, nawet nadkładają drogi tylko po to by zawieść swojego gościa do wyznaczonego celu. W książce nie brakuje wyjaśnień na temat specyfiki japońskiej kultury - ich filozofii dnia codziennego, podejścia do innych ludzi, w tym obcokrajowców. Pozycja zdecydowanie na plus, zwłaszcza dla fanów Japonii. 
Japończycy nie potrafią dokonać rozróżnienia pomiędzy wstydem i zawstydzeniem; w Japonii zostać zawstydzonym znaczy tyle, ile wstydzić się, te dwa pojęcia są nierozerwalne, skąd można, choć niekoniecznie, wysnuć pewne wnioski na temat tutejszego systemu wartości. Mają za to Japończycy dwa słowa, wabi i sabi, które razem oznaczają efemeryczne, ulotne piękno, estetykę przemijania, asymetryczność detali, naturalność kolorów, uznanie dla tego, co niedokończone, nietrwałe, niedoskonałe. W języku angielskim należałoby napisać miniesej, aby przekazać treść wyrażoną w japońskim przez cztery sylaby.
Spośród wszystkich słów, które znam w jakimkolwiek języku, to należy do moich ulubionych. Znaczy zdrowy, energiczny, optymistyczny, pełen temperamentu, tryskający życiem. Gdy Japończycy witają się, nie pytają: „Jak leci?” i nie reagują wymijającym „nie najgorzej”. W Japonii powitalne pytanie brzmi „Jesteś genki?”, a odpowiada się na nie „Genki yo!”. A na pożegnanie mówi się: „Bądź genki!”.

______________________________________________


Misja Mongolia. Do Ułan Bator przez stepy i wertepy 
David Treanor

Jedna z tych książek, które czyta się z uśmiechem. Dwóch pracowników BBC, tuż przed emeryturą, decyduje się na misję charytatywną do Mongolii. Mają przejechać samochodem z Londynu do Ułan Bator przez wspomniane w tytule stepy i wertepy. Misja polega na tym, by dostarczyć do Mongolii samochód, który potem zostanie sprzedany, a pieniądze zostaną przekazane dla potrzebujących dzieci. Pomimo że od lat dzielili wspólnie pracę i jeden pokój redakcyjny, z dala od studia, dowiadują się o sobie coraz to nowych rzeczy - np. kto głośniej chrapie. 

13 tysięcy km przez Niemcy, Polskę, Ukrainę, Rosję i Kazachstan. Prosto do stolicy Mongolii. Książka napisana lekkim piórem, z humorem i ciekawymi opisami warunków panujących na granicach, hotelach i ogólnie o poziomie życia mijanych państw. Szczególnie zapadł mi w pamięć, ich przejazd przez Jezioro Aralskie. Dosłownie, przez jezioro, którego wysychanie jest jedną z największych katastrof ekologicznych na świecie. Polecam, bardzo. 

______________________________________________

Polecacie jakieś około podróżnicze pozycje? Może czytaliście, którąś z tych książek i wzbudziła w was całkowicie odmienne uczucia? Spotkałam się ze skrajnie odmiennymi opiniami na temat książki Fergusona, stąd też moje pytanie.