czuję się jak porażka



W okolicach piątej nad ranem, zbudziłam się z koszmaru sennego. Miałam amputowane obie nogi od kolan w dół. To tylko sen... koszmar. Okropny koszmar, który w myślach towarzyszył mi cały dzień.  

Czuję się jak życiowa porażka. A to uczucie, nie towarzyszy mi, po raz pierwszy w życiu. 

Z wyprzedzeniem wzięłam wolny poniedziałek i ten dzień minął wczoraj. A wraz z nim narastał we mnie ból brzucha i istnienia, gdyż kolejnego dnia znów musiałam być w pracy. Czy jest mi w niej ciężko? Nie. Czy nienawidzę tego co robię? Nie. A co mi w niej nie pasuje? Nie wiem. Może to, że nie jest wysokich lotów, że się w niej nie spełniam, że nie zarabiam dość by wynająć lepszy pokój (Regularnie przeglądam ogłoszenia pokoi do wynajęcia. Hitem zgrozy jest miejsce w 3 osobowym pokoju za 700 zł. I jest to ogłoszenie jak najbardziej przystające do reszty). Mam dość Warszawy, jej tępa i korków na ulicach. Tego że do pracy jadę 3 autobusami i czasami zajmuje mi to 15 minut a czasami prawie godzinę (Pozdrawiam, Dolina Służewiecka). Nie nadaję się na dziewczynę z wielkiego miasta. 

Na weekend znów przyszły mrozy, a ja zakopałam się po nos w pościeli. Od dwóch tygodni regularnie przeglądam ogłoszenia o pracę i przeważnie wysyłam jedno CV na dzień. Niby wiele czasu nie minęło... ale nikt nie odpowiada. A w moim brzuchu pogłębia się boląca dziura, z dziąsła leci krew i mam zadzior nad paznokciem. 

I już nie wiem, czy śpię w tym samym łóżku już rok, bo tak wiele razy się nie odważyłam, czy dlatego że tak wiele razy mi się nie udało. Bierze mnie na wymioty, na myśl o kolejnych latach szarpania się z życiem. Czuję się jak porażka. Życiowa porażka, która dorastając myślała, że kto jak nie ona, ma coś osiągnąć. Wspiąć się wyżej, a nie tylko zamieszkać na wyższym piętrze w bloku z wielkiej płyty.

Mimo tych wszystkich negatywnych emocji, nie poprzestaję na próbowaniu i staraniu się. Bo jakie mam szansę na zmianę bez tego? Jednak, przychodzi taki poranek, gdy pierwszą myślą jest ale po co? tyle razy się nie udało, czemu ma ci wyjść tym razem? Inna metoda?Ale czy coś to zmieni? Nie. 

Gdzie jest limit?