czym jest dla mnie feminizm?

Ahh, te okrutne feministki, babochłopy, stare panny i dewiantki! A feminiści?! Pewnie żyją pod pantoflem i bez zgody żony nawet z łóżka nie wstają! To nie są prawdziwi mężczyźni i prawdziwe kobiety!

Nie znam się, wypowiem się, a potem jeszcze, jak ostatni debil będę bronić opinii, której nie rozumiem. Może tak się łatwiej żyje? Nie wiem. Z jakiegoś powodu duża część naszego społeczeństwa uznała, że feminizm jest największą zarazą tego świata. Złem, które przyszło ze zgniłego zachodu, które zabrania im być prawdziwymi mężczyznami i kobietami. Złem, które pojawiło się jakoś niedawno i psuje powietrze, a co gorsze może zepsuć nasze dzieci. Nasze, w sensie, te polskie, wszystkie nasze, które jeszcze legalnie alkoholu kupować nie powinny. 

Tylko że to nie jest prawda. Feminizm nie jest czymś nowym. Pierwszym dużym sukcesem, tego ruchu, na ziemiach polskich było wywalczenie przez kobiety praw wyborczych. A było to w 1918 roku, w tym samym roku, w którym uzyskaliśmy niepodległość. Nie stało się to w jeden dzień, proces walki o uznanie kobiet za pełnoprawnego obywatela zaczął się o wiele wcześniej. Jak również, wraz z uzyskaniem tego prawa, ich życie nagle nie stało się różowe. Bo prawo to jedno, a społeczeństwo to drugie. W uproszczeniu - wcześniej kobiety nie były uznawane za pełnoprawnego człowieka. Były uzależnione od decyzji swojego dziadka, ojca, brata, męża, a nawet syna. Nie mogły się kształcić, nie mogły nawet iść same do biblioteki, nie mogły mieć własnych pieniędzy (nawet gdy je zarabiały). Dlaczego? Bo część społeczeństwa nie chciała uznać drugiej części za pełnoprawną. Tak po prostu, bo mogli.

Najprostszą definicją feminizmu jest równouprawnienie płci. I uwaga, działa to w obie strony. Brak podwójnych standardów, brak różnic w płacach ze względu na płeć - to chyba najgłośniejsze postulaty. Ale można też popatrzeć na naszą codzienność, sprawy mniej lub bardziej błahe, które mają swoje korzenie w nierówności płci, a jesteśmy do nich tak przyzwyczajeni, że nawet nas nie oburzają. Jak np. pokoje do przewijania dzieci w miejscach publicznych, które najczęściej znajdują się w damskich toaletach. Ojcowie też mogą przewijać swoje dzieci. Bo wiecie, poza karmieniem piersią, kobieta nie posiada żadnych pozostałych magicznych mocy, potrzebnych do wychowania dziecka. A skoro dziecko wspólne, to kupa w pampersie również wspólna.

link.

Przyjęło się, że to mężczyzna ma więcej zarabiać i płacić za kobietę. Są kobiety, które w tym momencie będą oburzone i one nie chcą tego całego feminizmu, bo jak mężczyzna zarabia to ma za nią płacić. Jasne, fajnie jest jak ktoś Ci coś postawi, ale osobiście preferuję równość. Raz jedna a raz druga osoba może płacić, albo płaci ta, która zaprasza. Dlaczego mężczyzna ma płacić zawsze za moją kawę? Mam swoje pieniądze i to ja mam ochotę się jej napić. Ale są przecież sprawy większe. Nie umówię się z nim, bo nie ma własnego mieszkania, albo on będzie dobrą partią bo odziedziczy mieszkanie po dziadkach i będzie miał wysoką emeryturę. Jak często skreślamy drugą osobę bo jest za niska (bo prawdziwi mężczyźni zaczynają się powyżej 180 cm), albo ma za mały biust (bo prawdziwa kobieta musi mieć co najmniej miseczkę D)? Jasne, każdy może mieć swoje preferencje względem poszukiwanej drugiej połówki. Nic w tym złego, tylko ważne jest, czy odrzucamy kogoś bo nas fizycznie nie pociąga, czy dlatego że koleżanki/koledzy będą się z nas śmiać? I co babcia powie jak przyjdziemy na obiad z nowym chłopakiem, który ma tylko metr siedemdziesiąt?

Zamiast zachowywać się, tak jak przystało na prawdziwą kobietę i prawdziwego mężczyznę, możemy zachowywać się po ludzku. Jak człowiek. Już bez tego prawdziwego, bo każdy z nas jest prawdziwy na swój sposób, bo prawdy nie ma jednej.

Ważne jest by postępować zgodnie z własną wolą, a nie z tym co nakazuje ci wydumana rola społeczna wymyślona przez dawne pokolenia. Zachowuj się jak człowiek, a nie jak dupek, który nie daje sobie prawa do zrozumienia drugiego człowieka, bo ktoś mu kiedyś powiedział, że ma być tak i siak. Jako społeczeństwo jesteśmy tak bardzo przepełnieni bredniami na temat ról społecznych, że czasami nawet ciężko jest niektórym pomyśleć, że świat mógłby wyglądać inaczej. A przecież w życiu chodzi o to by sobie tę codzienność ułatwiać, by było przyjemniej nam wszystkim.

Oczywiście, że zawsze będą pomiędzy nami różnice. Ale niech te różnice nie będą narzucane nam ze względu na naszą płeć (której sobie nie wybieraliśmy) a ze względu na nasze preferencje albo po prostu naszą naturę. Nasze narządy intymne nie decydują o tym jakimi jesteśmy ludźmi, ani o tym jak lubimy spędzać swój wolny czas.

Usłyszałam kiedyś, że skoro spaczone pojęcie feminizmu (kobietom chodzi o wyższość nad mężczyznami) jest bardziej znane, to ono jest właśnie tym poprawnym. Wyłącznie ze względu za swój szerszy obieg. Więc wrzućmy do kosza całą historię, bo kiedyś w obieg poszedł fake-news i nikomu z nas nie chce się go naprostować. Razem z nami po świecie chodzą płaskoziemcy, fani Coldplay i wyborcy Trumpa. Nawet jeżeli stanowiliby większość, nie oznacza to, że musimy się z nimi zgadzać i zatracić swoje zdanie, swoją autonomię, bo ktoś tak powiedział. A przede wszystkim nie mamy prawa zatracać swojej wiedzy.

Także bądźmy wszyscy feministkami i feministami.

kolaż mojego autorstwa.