marzenia



Jak już będzie dobrze, jak już się ułoży. Chociaż trochę. Życie 1+1 i brak strachu o kolejne +1. Zaufanie i bezpieczeństwo. Kolekcja kubków do kawy - każdy z innej parafii i każdy w stylu wabi-sabi. Pełna zastawa kuchenna i kolorowy dzbanek na gorącą herbatę.

A na ścianach będę mogła powiesić swoje kolaże. Na półce mieć książki te ulubione i choć jedną napisaną przeze mnie. 

Będzie wystarczająco pieniędzy na wizyty u lekarzy i przyjemności dodatkowe. Będzie na co chodzić do kina (bez żalu wydanych pieniędzy po seansie). I może okazjonalne koncerty. A gdy będzie padał deszcz, będę mogła leżeć na podłodze i słuchać starych płyty winylowych. 

W końcu uzyskam dyplom i osiągnę dzięki temu święty spokój. I żeby łóżko miało wygodny materac, a pościel niech będzie w kwiaty. 

Długie włosy, czerwona szminka i wygodne buty. Ciepłe stopy i dłonie. Niedoświadczanie ataków paniki i paraliżujących smutków. Łzy tylko te na słodko, ewentualnie wzruszenia po kontakcie z kulturą lotów nieistotnych. 

I przyjaciele w odległości umożliwiającej częste widywanie, tak by istotne rozmowy nie musiały odbywać się przy pomocy klawiatury i monitora. Świeże kwiaty w wazonie i żywe w doniczkach. Własny rower w posiadaniu i wycieczki podmiejskie. 

Zdrowy sen, bez koszmarów. I zażegnana wojna w głowie.